Zaloguj do panelu

Nazwa użytkownika

Hasło

Paweł Olszewski

Imię/imiona:

Paweł

Nazwisko:

Olszewski

Opis:

WSPOMNIENIE

 


3 grudnia 1990 roku obiegła okolice Ciechanowca i Bogut smutna wiadomość o śmierci doktora Pawła Olszewskiego. Doktora popularnego i znanego w okolicy.
Urodził się 16 stycznia we wsi Koce Basie w gminie Ciechanowiec. Jego rodzice prowadzili gospodarstwo rolne typowe dla drobnej szlachty podlaskiej.
W czasie I wojny światowej wraz z rodziną deportowany został w głąb Rosji. Rodzina Olszewskich przeżyła tragiczne wydarzenia Rewolucji Październikowej, które wywarły na młodym człowieku niezatarte do końca przeżycia.
Po powrocie do kraju rozpoczął naukę w gimnazjum w Ostrowi Mazowieckiej. Wraz z grupą kolegów gimnazjalista wstąpił ochotniczo do wojska, bo zbliżała się wojna z bolszewikami. Brał udział w bitwie warszawskiej 1920 roku i w zwycięskim marszu legionów aż do Wilna.
Zdemobilizowany, rozpoczął studia w wydziale lekarskim Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie.
W 1929 roku otrzymał dyplom doktora nauk medycznych i jednocześnie rozpoczął wieloletnią pracę w Ciechanowcu.
Pierwsze dziesięć lat doktora w Ciechanowcu to okres próbny w trudnej pracy młodego lekarza, w dodatku pochodzącego ze wsi.
W 1939 roku bierze udział w wojnie obronnej, a w latach okupacji współpracuje z Armią Krajową, ratując życie wielu ludzi.
Jeden z kolegów w wojska, pan Siekierko, tak wspomina okres wojny: „1 września Niemcy ruszyli na nas jak lawina. Dywizja nasza broniła się przez 3 dni na granicy. Potem nastąpił odwrót w kierunku Warszawy. To były okropności, które nie dadzą się opisywać. Okropne zmęczenie i głód żołnierzy. Koledzy zdobyli worek mąki, wszyscy napełnili menażki, zalali wodą ze strumyka i gotowali na ognisku. Tej papy bez tłuszczu i soli nie dawało się jeść. Zostało mi pół menażki. Żałowałem jednak wyrzucić, bo na pewno znajdzie się ktoś, kto zje to ze smakiem.
Idę lasem i widzę rozebranego żołnierza siedzącego na pniu drzewa, a przy nim uwija się porucznik Olszewski.
Pincetą manipuluje w okolicy ramienia. Szarpnął. Doktor Olszewski przytulił go do siebie, pochwalił, że tak dzielnie zniósł operację i dał do ręki, na pamiątkę, wyjęty przed chwilą odłamek pocisku. Kiedy skończył bandażowanie spytał, co mam w tej menażce? Może coś do jedzenia? Odpowiedziałem, że tak, tylko ta potrawa niezbyt higieniczna. Pomyślałem, że doktor nie zechce czegoś takiego próbować. Na to doktor: - No, no nie mądrz się i dawaj. Wyjął z kieszeni wojskową miskę i łyżkę i zajadał się, podając rannemu żołnierzowi, raz sobie.
Okupacja niemiecka w życiu doktora to bardzo trudny okres, ale i pierwsze lata nowej władzy. Od 1944 r. doktor Paweł Olszewski pełnił cały czas ostry dyżur, udzielając pomocy chorym w domu w odległych wsiach i partyzantom w ich leśnych kryjówkach. Zaraz po wojnie rozpoczął społecznikowską pasję, organizując wspólnie z przyjaciółmi pierwszą w mieście szkołę średnią oraz spółdzielnię handlową Jedność.
Potem zajmuje się opieką zdrowotną nad dziećmi szkolnymi w mieście i na wsi. Nieobce mu były sprawy sanitarne i pomocy społecznej. Z wielkim zatroskaniem występuje o poprawę życia na wsi. Organizuje przedstawienia teatralne, by zarobione fundusze przeznaczyć na umeblowanie szkoły i świetlicy.
Solidny i oddany ludziom, akceptowany przez społeczeństwo – pierwszy w dziejach miasta Ciechanowca otrzymuje tytuł Honorowego Obywatela.
Był założycielem i działaczem Towarzystwa Miłośników Ciechanowca a także Muzeum Rolnictwa im. K. Kluka.
Dr Paweł Olszewski był dobrym i znanym lekarzem, a przy tym wrażliwym na nędzę i ludzką biedę. Ubogim nie tylko udzielał bezpłatnych porad lekarskich, lecz także często dawał pieniądze na lekarstwa. Czynił to w ludzkim odruchu serca. I taki pozostał do końca życia, udzielając pomocy o każdej porze dnia, dojeżdżając do potrzebujących nawet rowerem.
W latach sześćdziesiątych przenosi się do Bogut, gdzie pracuje w wiejskim ośrodku zdrowia.
Tu, w Bogutach, spędził resztę życia, a dom państwa Olszewskich był miejscem spotkań miejscowej inteligencji.
Doktor Olszewski był - wspólnie z żoną – fundatorem książek dla sierot. Chociaż utrzymywał się z ubogiej emerytury, honoraria i nagrody przekazywał na rzecz TPD i PKPS.
Powtarzał mi kilkakrotnie o dwóch najbardziej wstrząsających zdarzeniach w Jego życiu: śmierci matki i morderstwie ks. Popiełuszki. Ubolewał nad Polską. Odszedł ze słowami: „ Jaka ta Polska biedna”.
Pozostał w pamięci społeczeństwa Bogut i Ciechanowca. By upamiętnić postać doktora i legionisty, zarówno w Ciechanowcu, jak i w Bogutach są ulice Jego imienia.

Autor wspomnienia: pan Roman Świerżewski